/002
/Harry Potter
/Brak postaci występujących w kanonie
/Brak kanonu
/OC
/Katy
Siema!
Przedstawiam Wam moją pierwszą miniaturkę
na tym blogu. Jest ona z mojego pierwszego bloga.
Nie przedłużając, zapraszam Was do czytania. :)
~Katy
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
"Coś się kończy, aby coś innego mogło się zacząć"
Stanęłam w łazience naprzeciwko lustra. Wyglądałam okropnie. Podkrążone, czerwone oczy, skołtunione i rozczochrane włosy. Sweter w strzępach, dżinsy brudne i podziurawione. Powoli zaczęłam doprowadzać się do jako-takiego ładu, lecz bez użycia magii. To właśnie ona odebrała mi sens mojego życia. Zamknęłam oczy, bo nie umiałam normalnie patrzeć. Zdarzenia sprzed kilku godzin oślepiły mnie całkowicie. Biegnący ku mnie mężczyzna. Mordercze Zaklęcie. Upadające ciało. Śmierć. Chciałabym cofnąć czas i powiedzieć mu to, co już dawno powinnam mu wyznać. Ostatni raz, uśmiechniętego, widziałam go jeszcze przed wojną. Siedzieliśmy wtedy w parku na naszej ławce. Jak zwykle rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Pożegnał mnie słowami:
- Do zobaczenia na bitwie. Jeśli już się nie spotkamy, wiesz gdzie szukać testamentu.
Po tych słowach mrugnął do mnie i zdeportował się. No przecież! Pobiegłam do parku, nie przejmując się mugolami, którzy patrzyli na mnie jak na wariatkę. Gdy dotarłam do naszej ławki podniosłam niebieski kamień z ziemi. Przytknęłam do niego różdżkę, mówiąc:
- "Wierzę choć nie widzę".
Po tych słowach kamień zamienił się w pergamin. Zaczęłam szybko czytać.
- Do zobaczenia na bitwie. Jeśli już się nie spotkamy, wiesz gdzie szukać testamentu.
Po tych słowach mrugnął do mnie i zdeportował się. No przecież! Pobiegłam do parku, nie przejmując się mugolami, którzy patrzyli na mnie jak na wariatkę. Gdy dotarłam do naszej ławki podniosłam niebieski kamień z ziemi. Przytknęłam do niego różdżkę, mówiąc:
- "Wierzę choć nie widzę".
Po tych słowach kamień zamienił się w pergamin. Zaczęłam szybko czytać.
Kochana Szopo!
Jeśli to czytasz, to znaczy, że ja nie żyję, a Ty zastanawiasz się "dlaczego?!"
Na to pytanie już nigdy Ci nie odpowiem. Nie chcę, abyś skończyła jako stara
panna z podkrążonymi oczami opłakując mnie.
Nawet pisząc swój testament, miał poczucie humoru. Tak mi go brakowało.
Przepisuję ci wszystko co miałem. Od wysmarkanej chusteczki, do mojej różdżki.
Pamiętaj - Twoje życie toczy się dalej. Dbaj o siebie.
Oddany Tobie na
ZAWSZE.
Łza spłynęła mi po policzku. Przycisnęłam pergamin do serca. Nie miał racji, nie poradzę sobie bez niego. Spojrzałam jeszcze raz na list. Na samym dole było jeszcze coś.
P.S. Jeśli COŚ jest po naszym życiu na Ziemi, to widok spadającej gwiazdy i nas siedzących na tej ławce zapamiętam do końca tego CZEGOŚ. To był wspaniały wieczór. Dziękuję, kocham Cię.
Tak, to był naprawdę wspaniały wieczór. Wtedy właśnie powiedziałam mu "Tak, na zawsze", po czym włożyłam na palec srebrny pierścionek z wygrawerowaną spadającą gwiazdą. Usiadłam na naszej ławce. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Tylko. Każdy z nas może się pomylić. On także się mylił. Nie potrafiłam bez niego żyć, po prostu się nie dało. Skierowałam różdżkę w pierś i wypowiedziałam zaklęcie. Ostatnie co dane było mi zobaczyć to spadającą po niebie gwiazdę...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
CZYTASZ=KOMENTUJESZ*
*Piszesz bloga? Tak jak każdemu innemu blogującemu, świecą Ci się oczy gdy widzisz chociażby najkrótszy komentarz. Zrób to dla nas. Zostaw po sobie ślad, nawet w postaci zwykłej kropki.

***
OdpowiedzUsuńHm?
UsuńSam pomysł jest bardzo piękny. Miłość i śmierć to dobrze sprzedająca się tematyka ;). No i ten motyw spadającej gwiazdy...
OdpowiedzUsuńMam jednak kilka zastrzeżeń co do samej techniki:
1) "Sweter w strzępach, dżinsy brudne, i podziurawione." - zbędny przecinek przed "i"
2) Dopisek od autora w połowie tekstu to zły pomysł - w ten sposób bardzo popsułaś nastrój, który budowałaś w reszcie miniaturki. Wydaje mi się, że wszelkie odautorskie komentarze lepiej wstawiać na końcu
3) Nie pasowała mi też długość zdań. Wolę czytać rozbudowane, złożone zdania. Pojedyncze wydają mi się zbyt proste i kojarzą z pierwszymi wypracowaniami uczniów podstawówki ;). Ale to chyba kwestia gustu.
http://nocturne.blog.pl/
Poprawione ;)
UsuńJa.... dziękuję.
UsuńBardzo zależy mi na krytyce, bo dzięki niej blog bd lepszy.
1) Ten przecinek chyba mi jakoś umknął.
2) Ogay, zastosuję się.
3) Ja nie wiem co o tym powiedzieć, bo to chyba tak tylko w tej miniaturce wyszło.
W każdym bądź razie, dziękuję za komentarz. :)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńJestem na nie.
OdpowiedzUsuńNie podoba mi się. Ogólnie pomysł początkowy nawet fajny, ale:
>>> Do zobaczenia na bitwie. Jeśli już się nie spotkamy, wiesz gdzie szukać testamentu.<<<
Poważnie? Kochają się (tak wnioskuję), a on ją tak żegna? To są jego ostatnie słowa do niej? Jestem w wieloletnim związku i nie wyobrażam sobie, by to były ostatnie słowa mojego męża do mnie, gdyby czekała nas walka, wojna.
>>>Po tych słowach mrugnął do mnie i zdeportował się. No przecież! Pobiegłam do parku, nie przejmując się mugolami, którzy patrzyli na mnie jak na wariatkę. Gdy dotarłam do naszej ławki podniosłam niebieski kamień z ziemi. Przytknęłam do niego różdżkę, mówiąc:
- "Wierzę choć nie widzę".<<<
Nie rozumiem połączenia dwóch czasów, wydarzeń, poprzez "no przecież!". Kolejna sprawa - dlaczego ludzi się dziwili, że biegła w kierunku parku? To całkowicie normalne. Niebieski kamień - jest tak charakterystyczny i rzucający się w oczy, że każde dziecko i pewnie co drugi dorosły, by próbował go podnieść, widział, zgłosiłby gdzieś - np. do Newsweeka czy Focusa ;)
Przed "choć" przecinek.
>>>żyję a Ty<<< przed "A" przecinek
>>>ci<<< - tutaj z dużej, bo to zwrot grzecznościowy w liście.
Wtrącenia >>>(taki skromny - od autorki :)<<< są koszmarne w trakcie tekstu.
Kolejna sprawa, która mi się nie podoba - odpowiedziałaś na komentarz, Nyks, która pokazała Ci błędy, jednak tych błędów nie poprawiłaś. Jako czytelnik poczułam się olana - nie poprawiłaś błędów, mimo ich wskazania przez kogoś i o nich wiedziałaś.
Mylisz definicje wyrazów. Podaję linka do definicji "testament" - http://sjp.pwn.pl/sjp/testament;2578097.html
>>> Skierowałam różdżkę w pierś i wypowiedziałam zaklęcie. Ostatnie co dane było mi zobaczyć to spadającą po niebie gwiazdę...<<<
Ten dramatyzm mnie odrzucił, jest mega sztampowaty, strasznie powtarzalny motyw. Gdybyś jakoś trochę inaczej to rozbudowała, przekazała emocje to byłoby interesujące, ciekawe. A tutaj w środku dnia!, w parku!, na ławce!, wśród ludzi!!! wyciąga różdżkę i się zabija zaklęciem. Nie. Nie przemawia to do mnie.
Ćwicz dalej, bo widzę, że nie masz złego stylu. Staraj się rozbudować zdania, przekazać więcej emocji. Pracuj jednak nad pomysłami, nad ich logicznością i kreatywnością.
Pozdrawiam,
Rzan.
Dziękuję Rzan. Zawsze przyjmuję krytykę i poprawiam błędy ale od wczoraj (właśnie wtedy Onyks skomentowała) nie miałam szansy tego poprawić. Najzwyczajniej w świecie nie mam czasu :(
UsuńNie myśl, że podważam Twoje, czy Onyks zdanie. Nie.
Gdy tylko bd miała chwilkę na poprawę tego, to to zrobię.
Dziękuję za "ćwicz dalej, bo widzę, że nie masz złego stylu".
Za wszystko inne i za rady również dziękuję.
Pozdrawiam,
Katy.
Już poprawione. ;)
Usuń